Logo BE-MASTER

Mobile menu

Masz problem? Wyjedź z nim na wakacje.

Najlepiej już w ten weekend.

 

Usłyszałam dzisiaj na ulicy:

'Mam tyle problemów, że zastanawiam się czy moje życie ma jeszcze jakiś sens i czy ja w ogóle potrafię zrobić coś dobrze...'

 

Myślisz sobie, staram się, ale nic mi nie wychodzi. Nie rozumiem, dlaczego to przestało działać, skoro robię tak od 20 lat. Jestem zmęczony/zmęczona. Coraz więcej pracuję, a efekty nadal mierne.

 

O co chodzi? Co robić? Jak wymyślić nowe, skuteczne rozwiązanie?

 

Wyjedź. Mówię, a raczej piszę serio. Spakuj kilka rzeczy do torby, kup bilet w jakieś miejsce i jedź. Możesz zaszyć się gdzieś w Polsce lub zagranicą.

 

Ja właśnie wróciłam z Izraela. Kraju tak różnorodnego, intensywnego, wybijającego z polskiej perspektywy i mojego myślenia oraz schematu przekonań. I ponieważ, zawsze po powrocie robię notatki w stylu 'co mi dała ta podróż', dzisiaj chcę Ci napisać, dlaczego, moim zdaniem, krótki wyjazd może rozwiązać twój niejeden problem, a nawet sprawić, że przestaniesz postrzegać problemy jako problemy.

 

DYSTANS

Darmowe, skuteczne i zawsze dostępne lekarstwo do zastosowania w każdej życiowej sytuacji. Dystans. Do rzeczy, spraw, ludzi, siebie. Daje Ci przestrzeń, aby widzieć głębiej, szerzej. Wyostrza zmysły. Daje czas na refleksję. Przynosi odpowiedzi. Nie wierzysz? Przypomnij sobie, czy miałeś/miałaś kiedyś w życiu taki moment, że problemy nawarstwiały się niczym kurz w mieszkaniu podczas remontu i już właściwie trudno było dostrzec jakieś logiczne wyjście z tej sytuacji. Myślenie stało się dla Ciebie obsesją, zabierając Twój czas pracy, odpoczynku, snu. I nagle, wyjechałaś/wyjechałeś na klika dni, tydzień. Zmieniłaś/zmieniłeś perspektywę i rozwiązanie przyszło samo. Tak, podróże to jeden z najlepszych sposobów zmiany perspektywy. Wbrew pozorom, w trudnych momentach potrzebujemy jak powietrza oderwania się od nich. Totalne zapomnienie wyzwala w nas energię do działania, dostrzegania nowych rozwiązań.

Co jednak zrobić, kiedy na podróż pozwolić sobie w żadnym wymiarze nie możemy? Spokojnie, jest ratunek. Właściwie to nawet rozwiązanie lepsze, bo dostępne zawsze. Najlepiej w sytuacji stresowej, problemowej umieć się odciąć od świata zewnętrznego i skupić się na swoim wnętrzu, ale ustalmy jedno, to jest opcja 'hard', dla tych, co to potrafią podczas koncertu w wielkiej hali lewitować…. Wersja zdecydowanie bardziej użyteczna to prosta metoda, która polega na tym, aby wyobrazić sobie, że wszystko co Cię otacza to film. Wszystko jest filmem. Toczy się na zewnątrz. Niby banał, ale ma moc. Wielokrotnie sprawdzałam i bardzo pozytywnie się zaskoczyłam.

W momencie, w którym czuję, że ogrania mnie szaleństwo pytań, możliwości, zabiegania w mojej głowie włączyłam opcję filmu i przez kilka chwil spoglądałam na wszystko jak na fabułę, która toczy się na zewnątrz mnie. Po pewnym czasie nawet będziesz myśli postrzegać jako część filmu. Daje to szansę poczuć przestrzeń, perspektywę, złapać oddech, wyrwać się z cugli tysiąca myśli. Odzyskujesz większy spokój, uczysz się, że postrzeganie zdarzeń zależy od Ciebie. W gruncie rzeczy sami jesteśmy reżyserami naszego życia.

To, co gotowa/gotowy na swój własny film. Spróbuj nawet teraz. Złap dystans do świata i siebie.

 

ODWAGA

Przed wyjazdem zazwyczaj jest u mnie gorąco i nie mam na myśli temperatury powietrza, tylko moje samopoczucie. Trzeba dopiąć jakieś ważne szczegóły biurokratyczne w pracy, uzgodnić różne sprawy, których nie da się załatwić na odległość, spotkać się z kilkoma osobami, zapewnić sobie płynność działań podczas mojej nieobecności, spakować się, przejrzeć przewodnik, zadzwonić tu i tam, poinformować kilka osób, że nie mogą dzwonić pod żadnym pozorem, nakarmić kota, psa, kanarka…. I wreszcie, paszport, taksówka, lotnisko, odprawa i chmury.

I ufff….

Ten spokój nieba sprawia, że tutaj ponad chmurami czuję jak mocno bije moje serce. Tutaj zwalniam. Ląduję na nowym gruncie i nie mam czasu skupiać się na tym, co jeszcze wypełniało moje życie 3 godziny temu. Oto, jestem w nowej sytuacji. Trzeba dotrzeć do hotelu, poznać okolicę, uczyć się nowych rzeczy, zorganizować sobie pożywienie, mówić w innym języku. Wyzwalasz swoją ciekawość, odwagę, widzisz nowe rzeczy. Podróżowanie uczy wiary w siebie, daje Ci przestrzeń, w której przekonujesz się, że dajesz radę. Potrafisz się dogadać, znaleźć w nowej sytuacji, ludzie Cię lubią, a świat smakuje inaczej.

I kiedy wracasz do domu, czujesz, że możesz. Że twoja ciekawość nie musi się kończyć wraz z przekroczeniem granicy. Że granice masz tylko w głowie. Uświadamiasz sobie, że właściwie to jestem całkiem, całkiem odważna.

Spróbuj dzisiaj przeżyć swój dzień, wyobrażając sobie, że jesteś w zupełnie nieznanym kraju. Potraktuj swoją przestrzeń życiową jako miejsce, które można odkryć na nowo. Spójrz w ten sposób na swoją pracę. Wydobądź z niej intrygujące szczegóły. Uwierz w siebie.

 

POKORA

Im więcej podróżujesz, tym bardziej uświadamiasz sobie, jak wiele jeszcze można poznać. Dostrzegasz bogactwo świata, możliwości. I tym samym, później w swoim codziennym życiu widzisz więcej. Zawsze, po każdej podróży staję się bardziej otwarta, wyrozumiała, a moje utarte nawyki i przekonania o innych rozpadają się w drobny pył (siedzę sobie w Izraelu, zajadając sobie lokalnego 'kebaba', czyli falafela z cieciorką w picie i widzę wokoło samych młodych i dojrzałych mężczyzn, policjantów, którzy delektują się dokładnie tym samym posiłkiem co ja. Wyobrażasz sobie, że w Polsce górnicy, policjanci zamiast porządnej porcji ziemniaków ze schabowym jedzą cieciorkę! I nie chodzi tutaj o konkurowanie, co jest lepsze schabowy czy cieciorka, tylko uświadomienie sobie, że są różne przyzwyczajenia, różne perspektywy). Wyobrażenia kształtowane przez telewizję okazują się w dużej części w ogóle nie zgodne z rzeczywistością. Znowu, twój system przekonań ulega przeobrażeniu, twój mózg otwiera się na więcej. Częściowo zmienia się oprogramowanie.  

I jeśli chcesz traktować każdy swój dzień jako kartkę z podróży, zastanów się wieczorem przez chwilę, czego dzisiaj się nauczyłaś/nauczyłeś? Za co czujesz wdzięczność.

 

MOTYWACJA

Motywacja w gruncie rzeczy jest prosta, trzeba mieć motyw i zacząć działać (akcja). I dlatego tak łatwo uruchamia się podczas podróżowania. Zazwyczaj gdzieś chcesz dotrzeć (nawet, jeśli jest to hotelowy basen), masz cel i bez zbędnego myślenia idziesz w tym kierunku, szukasz. Działasz i tym samym wierzysz w siebie. Ten stan utrzymuje się przez krótki czas po powrocie do domu. Myślimy sobie, że mamy energię, i postanawiamy, że nie ma się co tak zadręczać na co dzień. Będziemy pracować mniej i efektywniej, bardziej cieszyć się życiem, bo przecież jest takie krótkie. Jednak to myślenie o 'krótkości' to najbardziej dotyczy naszego postanowienia. Tydzień później, już wielu z nas nie pamięta, że było na wakacjach,  a co dopiero mówić o postanowieniach. To właściwe, jak z tymi noworocznymi. Taki nawyk i już.

Tymczasem, podróże motywują. Bardzo. To jednak, w jaki sposób ten skarb wykorzystasz, jak zwykle zależy od Ciebie. Więc, następnym razem, po powrocie do domu, weź kartkę i odpowiedź pisemnie na kilka pytań:

- Czego się nauczyłeś/nauczyłaś o sobie w tej podróży?

- Co ta podróż wnosi w moje życie?

- Co chcesz z tej podróży zachować w swojej codzienności?

- Co zrobisz w ciągu 3 dni, aby ta podróż trwale odmieniał Twoje życie? Wypisz konkretne kroki, które podejmiesz.

I po prostu, zrób to. Najszybciej jak się da. Jeśli to zrobisz, zobaczysz, że poziom Twojej motywacji zacznie wzrastać, a Ty nauczysz się, że to co daje Ci życie może doskonale motywować.

 

REFLEKSJA

Podróże sprawiają, że wreszcie mamy czas zastanowić się nad sobą, robić to, co lubimy, żyć tak, jak chcemy. No, właśnie, czyli jak? Nasz mózg lubi konkrety. Więc po powrocie, kartka, długopis i zapisz to, co pomyślałeś mocząc stopy w oceanie. Chcę mieć taką pracę, aby zimę spędzać w ciepłym kraju. Postanawiam spędzać codziennie 2 godziny z moim dziećmi, bo to dla mnie ogromna motywacja do działania. Chcę czuć w moim życiu radość, poczucie równowagi, spełnienie. Ustal, czego tak naprawdę chcesz. To pierwszy krok do dalszej zmiany.

 

ZADANIE DLA CIEBIE:

W najbliższy weekend wybierz się w podróż. Uprzedzając komentarz Twojego ego, nie pomyślałam o Bali, ale nawet o kilkugodzinnym spacerze po lesie lub Twojej okolicy (poczuj się tak, jakbyś tutaj był/była pierwszy raz w życiu). Po powrocie, napisz czego się o sobie dowiedziałaś/dowiedziałeś? Czego się nauczyłaś? I jak to możesz wykorzystać w swoim życiu. Naucz się dostrzegać odpowiedzi i inspiracje w otaczającym Cię świecie, drobiazgach. Wtedy życie staje się niekończącą się przygodą.

 

Bon voyage :)

 

 

 

 

 

 

 

powrót