Logo BE-MASTER

Mobile menu

Edukacja spersonalizowana w praktyce.

O CO PYTASZ UCZNIA, STUDENTA, DZIECI?

 

 

 

Rozmowa z dr Beatą Master, Tutorką, Coachem, Trenerką, Superwizorką, właścicielką marki BE-MASTER o tym czym jest edukacja spersonalizowana i czy rzeczywiście młodzież może ją lubić? Rozmowę prowadziła Sylwia Kempa.

 

 

S: Cześć Beata. Mamy okazję pracować ze sobą w wielu projektach. I jest to zawsze niezwykle owocna współpraca. Dzisiaj postanowiłam przepytać Cię z edukacji spersonalizowanej, bo ten temat staje się ogromnie popularny w ostatnim czasie. Chciałam Cię zapytać, czy także podzielasz entuzjastyczne podejście do tego modelu edukacji - jakie dostrzegasz w niej szanse, a jakie zagrożenia.

B: Cześć. Pytaj śmiało! Zazwyczaj w edukacji spersonalizowanej to ja pytam, więc chętnie dzisiaj zamienię się rolami.

 

S: Jak mówisz, że głównie pytasz, to mi się od razu przypomina historia w szkole i moi nauczyciele, którzy w kółko zadawali pytania. To było straszne.

B: Bo to wszystko zależy, JAK i przede wszystkim, PO CO pytasz. Spójrz na małe dzieci, pytają bezustannie, bo są naprawdę ciekawe. Widzisz ten blask w oku, to skupienie. I potem te małe istoty roztrzaskują się o szybę w kontakcie z częścią dorosłych, którzy nie słuchają, a sami zaczynają pytać o rzeczy, których my często nie rozumiemy.

 

S: To po co i jak pytasz w edukacji spersonalizowanej?

B: Pytania to podstawowe narzędzie pracy Tutora, coach, superwizora. Myślę, że także nauczyciela. Jeśli chcesz zrozumieć drugiego człowieka, potrzebujesz poznać jego perspektywę, czyli o nią zapytać. No chyba, że się domyślasz co autor miał na myśli. Lub w ogóle, co niestety jest częste nadal w edukacji, nie pytasz, bo przecież wiesz najlepiej i znasz odpowiedź na wszystkie pytania. Wracając jednak do edukacji spersonalizowanej. Pytania mają moc. One skłaniają do refleksji, zwłaszcza jeśli dajesz na to przestrzeń. Po dobrym pytaniu w tutoringu, człowiek ma czas na zastanowienie się nad odpowiedzią, na powiedzenie na serio, co o tym myśli, jak to czuje i co więcej, może odpowiedzieć inaczej niż w kluczu, może popełnić błąd i uwaga, nie grozi mu za to dwója.

 

S: Brzmi dobrze. Ale, tutaj pojawia się brak klasycznej zależności, która występuje w dobrze znanej nam edukacji: pytanie - ocena. Po co pytasz, skoro to nie jest na ocenę?

B: Bo możesz uczyć ludzi lub pozwolić im uczyć się. Jeśli wybierasz drugą opcję, to potrzebujesz zacząć stawiać dobre, twórcze pytania. Takie, które skłaniają ich do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi. A samodzielne poszukiwanie zakłada, że potrzebuję popełnić parę błędów, aby odkryć to, co mnie interesuje. Jeśli w to wejdziesz, to już nie musisz się porównywać z innymi i mierzyć skalą ocen. Ważne, aby Uczeń, Student sam czuł, widział, że dokonuje postępu.

 

S: Pytać twórczo, to znaczy jak? Czy to nie jest znowu jakiś kolejny trend?

B: To żaden trend. To metoda znana od tysięcy lat. Taki mistrzem był np. Sokrates. Niestety, zwłaszcza w erze przemysłowej o tym zapomnieliśmy, bo w niej liczyło się sprawne wykonanie instrukcji, a nie kreatywność. Tymczasem twórcze pytania pozwalają włączyć myślenie. Podam przykład. Możesz zapytać ucznia, co i tak jest całkiem niezłym pytaniem: Jakie znasz normy społeczne, które obowiązują w naszym kraju? Niemniej, jako nauczyciel od razu możesz w dużym stopniu przewidzieć odpowiedź, z książki. A możesz zapytać po prostu: Czy dzieci mogą kraść jedzenie? Czujesz różnicę?

 

S: Pierwsze pytanie rzeczywiście brzmi jak klasyczne odpytywanie ucznia na ocenę. Przy tak zadanym pytaniu, mam wrażenie, że nauczyciel oczekuje, aby uczeń wyrecytował mu wyuczoną na pamięć odpowiedź. Z kolei przy drugim pytaniu uczeń powinien zacząć instynktownie myśleć.

B: No i to jest właśnie siła dobrego pytania w edukacji spersonalizowanej. Jest ważne, pobudza do myślenia, nie ma jednej, właściwiej odpowiedzi, zaprasza do dyskusji.

 

S: Coś mi się tutaj jednak nie zgadza. Wielokrotnie słyszałam, że nie powinno się używać pytań zamkniętych, a sama zaproponowałaś pytanie zaczynające się od Czy…?

B: Celna uwaga! Doceniam Twoją uważność.

 

S: Dziękuję.... ale, chyba jednak musisz się wytlumaczyć z użycia pytania zamkniętego.

B: Proszę. Otóż, nie lubię określania dobre i złe pytania. Jak zawsze zależy to od okoliczności i wrażliwości Tutora, Coacha. Rzeczywiście, w wielu sytuacjach nadużywamy pytań zamkniętych, które nie stwarzają możliwości do swobodnego wypowiedzenia się. Jeśli zapytasz ucznia: 'Znowu jesteś nieprzygotowany do zajęć. Czy Ty w ogóle wiedziałeś, że dzisiaj w planie jest polski?' To często albo w ogóle nie będzie odpowiedzi albo usłysz 'Nie'. I koniec tematu. Tylko się zdenerwujesz. A możesz delikatnie otworzyć pytanie: 'Słyszę, że nie przygotowałeś prezentacji na dzisiejsze zajęcia. Jakie widzisz rozwiązania w tej sytuacji, które satysfakcjonowałyby Ciebie i mnie?' I dajesz chwilę Uczniowi na zastanowienie. Pauza, cisza są ogromnie ważne w procesie myślenia. Dodatkowo, pytaniami otwartymi przekazujesz odpowiedzialność za zadanie Uczniowi.

 

S: No dobra, a on mi odpowie: 'Nie widzę żadnych możliwości'.

B: To dopytaj: Co lub kto mógłby pomóc Ci je odkryć?

 

S: A co jeśli powie, nie widzę żadnych możliwości, bo uważam, że te zajęcia są bezsensowne.

B: To super. Wyraził swoje zdanie. Dopytaj: Co konkretnie jest bezsensowne? I co ważniejsze: Co nadałaby im sens?

 

S: To trudne.

B: Na początku, tak. Potem wchodzi w nawyk.

 

S: Jak się tego nawyku nauczyć?

B: Nawyki to bardzo ciekawy temat. Na inną rozmowę. Teraz powiem tyle, że na początku obserwuj uważnie w jaki sposób zdajesz pytania i staraj się je otwierać, nie sugerować odpowiedzi. Czyli nie pytaj zwierając w tym pytaniu sugestię, np. 'Czy nie powinnaś porozmawiać z nauczycielem?', zapytaj lepiej: Na co masz wpływ w tej sytuacji, co możesz zrobić?

 

S: No, ale co z tym pierwszym pytanie: Czy dzieci mogą kraść jedzenie?

B: To przykład pytania, które dzięki temu, że jest zamknięte, w żaden sposób nie narzuca kierunku odpowiedzi Uczniowi. Bo gdybyś zmodyfikowała to pytanie w wersji: 'Dlaczego dzieci mogą kraść jedzenie' to już niejako narzucasz swoje zdanie lub prowokujesz. Stąd, akurat w tym pytaniu uznałam, że użycie słowa 'Czy' jest najbardziej efektywne. To są zazwyczaj pytania, które stosuję w pracy z ludźmi, z którymi już zawiązałam relację i wiem, że nie odpowiedzą jednym słowem. A nawet jeśli to zrobią, dopytam, na czym opierasz swoją odpowiedź. I dalej, pogłębiam jego wypowiedź pytaniami.

 

S: Czyli w edukacji spersonalizowanej trzeba umieć zadawać pytania. Co jeszcze?

B: Ha, widzisz? Mogłaś zapytać: Czy coś jeszcze? A otwarłaś pytanie: Co jeszcze? Szybko się uczysz.

 

S: Rzeczywiście.

B: Edukacja spersonalizowana wymaga od nas umiejętności zawiązywania relacji. Kiedyś robili badania, w których okazało się, że o sukcesie procesów indywidualnych w 40% decyduje podążanie za uczniem (dostosowanie się do jego tempa), w 30%  jakość relacji miedzy Uczniem i Mistrzem (nie lubimy uczyć się od ludzi, których nie lubimy), a jedynie w 14% są to ćwiczenia. Zatem, zawsze powtarzam, zadbaj o relację. Potem, pytaj twórczo. Pozwalaj na samodzielność, błędy. Udzielaj informacji zwrotnej (zamiast oceny), doceniaj i pracuj na mocnych stronach ucznia i jego celach. Wymagaj i nie pracuj ciężej niż Podopieczny. Wtedy tutoring robi się sam.

 

S: Beata porozmawiałyśmy o zadawaniu pytań, ale przejdźmy do kluczowej kwesti edukacji spersonalizowanej. Co to w ogóle jest edukacja spersonalizowana?

B: Edukacja spersonalizowana stawia w centrum relację uczeń-tutor(nauczyciel). Jest podejściem holistycznym, czyli dba o całościowy rozwój człowieka. Nie chodzi tylko, aby młody człowiek był mądry i rewelacyjnie przygotowany merytorycznie. Chodzi także o to, aby wiedział kim jest, co jest dla niego ważne i po co się w ogóle tego uczy. To edukacji w oparciu o relację indywidualną, regularną, opartą na procesie i celu. W zakres edukacji spersonalizowanej możemy wpisać tutoring, coaching, mentoring.

 

S: Coaching, mentoring i tutoring - mam wrażenie, że wszystkie te trzy nazwy używane są zamiennie, jak synonimy. A chyba jednak czymś się różnią.

B: Mają ze sobą wiele wspólnego. Różnice są jednak zauważalne. Jeśli uczeń nie wie na co się w życiu zdecydować, bo jest we wszystkim dobry lub niczego nie lubi, polecam coacha. Jeśli uczeń wie, że matma to jego konik i chce dowiedzieć się od fachowca, jak osiągnąć szczyt w tej dziedzinie polecam mentoring. Tutor, z kolei to osoba, która zna się i na matmie, jest dobra z jakiegoś zakresu tematycznego i jednocześnie zna się, potrafi pracować nad rozwojem człowieka.

 

S: No, ale Ty jesteś tutorem rozwojowym. Jaka jest różnica miedzy tutorem rozwojowym, a coachem?

B: Najprościej sprawę ujmując, coach pracuje samymi pytania i nie powinien się ujawnić w procesie. Nie radzi, nie dzieli się swoją opinią. Pozwala człowiekowi samodzielnie dotrzeć do swoich odpowiedzi. W tutoringu, tutor może się ujawnić. Nie decyduje za podopiecznego, ale może podzielić się swoim doświadczeniem, opowiedzieć o pewnych mechanizmach, które są opisane w psychologii, które zadziewają się w naszym mózgu. Uczeń może dostać od tutora nie tyle radę, co pewną informację. Dlatego tak bardzo lubię tutoring. Oczywiście, w tutoringu ma być możliwie najwięcej przestrzeni dla ucznia. Jednak jest także pewien kawałek dla tutora.

 

S: Kto może do Ciebie przyjść na tutoring?

B: Zapraszam szczególnie młodych ludzi (TUTORING 18UP), którzy chcą popracować nad swoim rozwojem w przyjaznej atmosferze, w której nikt im niczego nie narzuca. Nie jestem ich rodzicem, nauczycielem, nie mam żadnego celu w tym, aby kazać młodemu człowiekowi zrobić coś konkretnego. Bardziej pozwalam ludziom poznać siebie, obudzić w sobie wewnętrzną motywację, pozwolić im uczyć się samodzielnie szczęścia. Na własnych zasadach.

 

S: Brzmi dobrze. Może się sama zgłoszę?

B: Zapraszam. Drodzy rodzice, nauczyciele możecie o tutoringu mówić Waszym podopiecznym. Jedynie, nie zachęcam do zmuszania ich do udziału w takiej formule rozwojowej. Tutoring ma sens, gdy ludzie chcą w nim uczestniczyć. Możecie im powiedzieć, że jeśli chcą, jest taka możliwość. Można zrezygnować w każdym momencie bez konsekwencji.

 

S: Powiedz jeszcze na koniec, co to jest superwizja, bo widzę ja w Twojej ofercie.

B: Widzisz, jak masz samochód to regularnie jest przeglądany przez fachowców. Superwizja to taki regularny przegląd pracy tutorskiej pod okiem innego, doświadczonego Tutora. Każda osoba, która prowadzi procesy tutorskiej, coachingowe, mentorskie. Także nauczyciele, lekarze uważam, że powinni móc korzystać z superwizji. Spotkań, podczas których w bezpiecznych, przyjaznych warunkach mogą powiedzieć z jakimi wyzwaniami się mierzą, jakie maja pytania i wątpliwości, jak przebiega ich praca. Superwizor pozwoli Ci obiektywnie spojrzeć na swoją pracę, wyciągnąć wnioski, poszerzyć Twoje kompetencje, a nawet uchronić przed wypaleniem zawodowym. Ja sama korzystam i bardzo sobie cenię, że mogę przegadać ważne dla mnie kwestie z kimś , kto się zna i nie oceni mnie (to nie ma nic wspólnego z hospitacją), a poprowadzi, wesprze. Szczerze polecam.

 

S: Gdzie można się uczyć się z Tobą?

B: Zapraszam na tutoring rozwojowy TUTORING 18 UP, superwizje, uczę również tutoringu indywidualnie – sesje mentorskie, prowadzę szkolenia z tego zakresu. Wkrótce pojawią się w ofercie BE-MASTER także inne formy. Obserwuj stronę BE-MASTER, polub nas na FB lub Instragramie.

 

S: Beata, dziękuję Ci za rozmowę.

B: Też Ci dziękuję.       

                                                                             

 

 

 

powrót